Niedziela w Namaste India

Tydzień temu po zakupach wybraliśmy się z moim lubym na jedzonko do Namaste India. Byliśmy już tam raz, ale to jeszcze było przed rewolucjami Magdy Gessler. Krążyło wiele opinii na temat tej restauracji. Jedne były pozytywne inne negatywne. Mówiono, że ceny są za wysokie, że stoliki trzeba rezerwować trzy tygodnie wcześniej, że obsługa jest mało kompetentna. Z tego co pamiętałam jak byliśmy ok. 2-3 lata temu jedzenie było smaczne, tylko mało go było a obsługa była miła. Postanowiliśmy się przekonać jak to teraz jest po tak długim okresie czasu i czy rady Magdy Gessler coś zmieniły w tej restauracji.

Po pierwsze na pewno samo wejście do tej restauracji jest fajne. Chodniczek czymś przystrojony, słychać indyjską muzykę która rozbrzmiewa przez okna:) Jak wchodzimy po schodach czuć już zapach przypraw, wszystko jest kolorowe i ładnie oświetlone.

Na wejściu wita nas kelnerka i pyta na ile osób stolik będzie, także bardzo bardzo profesjonalnie. Nie trzeba szukać tylko Pani prowadzi do odpowiedniego stolika.

Sala jest bardzo kolorowa, ale przejrzysta

IMG-20131117-WA0001

IMG-20131117-WA0003

IMG-20131117-WA0002

Na sam początek dostaje się na spróbowanie placki z soczewicy z kminkiem:)

IMG-20131117-WA0007

Były bardzo dobre, smakowały jak chipsy, chrupkie, delikatne w smaku:)

Do picia wzięłam sobie indyjską herbatkę, masala czaj, które podane było z ciasteczkiem. Smak dość specyficzny ale brakowało mi w nim jakiejś ostrej nutki:/ To jakby połączenie naszej bawarki z kardamonem:)

IMG-20131117-WA0005

Na danie główne wzięliśmy sobie po zestawie, które składało się z różnych mięs: wieprzowina, cielęcina, kurczak, krewetki, grilowane warzywa, wszystko duszone sosie a do tego ryż z przyprawami. Mięsko podane było na gorącej „strzelającej” aż desce a ryż w kociołku, który podgrzewany był od spodu:)

20131117_140217

No cóż jedzenie było przepyszne. Wszystko mięciutkie, odpowiednio doprawione, cena też ok 29 zł za zestaw. Po zjedzeniu takiej porcji można się naprawdę najeść. Obsługa bardzo kompetentna. Wszystko wie, zawsze można poprosić o doradzenie czegoś i pomogą z uśmiechem na twarzy:)

Jak przyszliśmy kilka stolików było już zajętych natomiast jak wychodziliśmy chyba przy wszystkich ktoś już był. Widać, że restauracja cieszy się dużym zainteresowaniem. I dobrze, bo mało jest w Zielonej Górze taki ciepłych miejsc:) Ja już planuje zaprosić tam rodziców jak tylko nadarzy się okazja:) Polecam serdecznie, na pewno nie wyjdziecie z niej niezadowoleni:D

IMG-20131117-WA0000

Reklamy

Ostatnie zakupy

Witajcie w tą pochmurną niedzielę:/

Dziś pokaże Wam produkty, które kupiłam w przeciągu miesiąca:

1. Krem nivea, doradzono mi abym spróbowała smarować nim buty ze skóry, ponoć normalne pasty niszczą powłokę, dlatego postanowiłam spróbować. Wydatek 2,51 może się opłaci, wypróbuję:d

2. Clarins Demaquillant Tonic Express, dwufazowy płyn do demakijażu. Na razie użyłam go dopiero dwa razy, także nie mogę jeszcze o nim nic powiedzieć, po za tym, że ładnie pachnie.

3. Ziaja intima konwalia, płyn do higieny intymnej, uważam, że ziajka jest najlepsza jak do tej pory. Zarówno płyny kremowe jak i żelowe.

4. Iwostin Lipidia, dwufazówka do demakijażu twarzy i oczu, użyłam też 2 razy i na razie nie mam o nim zdania.

5. Joanna professional, szampon do włosów z proteinami mlecznymi do włosów suchych i zniszczonych o pięknym zapachu kokosa. 1 l szamponu z sklepie fryzjerskim kosztował 14,42 a starczy mi na bardzo długo i na pewno lepiej działa niż te z drogerii.

6. Mila, maska bananowa do włosów – nawilżająca, także zakupiona w sklepie fryzjerskim, 1l za 19.90. Widać, że włosy są po niej wygładzone, lejące, nawilżone i też pachnie cudnie :)

7. Isana, mydło w płynie o zapachu róży i jogurtu. Jeszcze nie otwierane.

8. Cleanic, płatki kosmetyczne, zawsze biorę te większe, lepiej mi się z nimi pracuje. 1 płatek = 2 zmyte oczęta:) akurat były teraz na promocji za 3,69 a biorę te które są w okazyjnej cenie, jednak jak na razie najlepsze są te z drogerii Marrionaud:)

9, Clinique repairwear, krem pod oczy na noc, użyty na razie 3 razy ale już na drugi dzień czuć pod okiem, że skóra jest dobrze nawilżona.

10. Isana, krem do rąk z aloesem, nie wchłania się całkowicie, ale jest idealny na noc i ma delikatny zapach.

11. Ziaja, krem do rąk z proteinami kaszmiru i masłem shea, bardzo dobry krem, rzeczywiście ładnie nawilża, bardzo szybko się wchłania, nawet jak nałożymy grubą warstwę. Jest to nowość na rynku i jak to z nowościami bywa sceptycznie podchodziłam do tego kremu, jeszcze za cenę 3,41 w sklepie firmowym Ziaja, ale jestem pozytywnie zaskoczona. Jak na razie to mój ulubiony krem i jeszcze ten zapach, prawie jak perfumy:D na pewno wypróbuję jeszcze pozostałe 2 z tej serii. Polecam z całego serca:D

12. Tusz Essence, I love extreme, po wypróbowaniu wielu innych tuszy wracam jednak do swojego ulubionego:) mam nadzieję, że nic w nim nie zmieniono:) Kosztuje w Douglasie 11,99 natomiast ja zapłaciłam 10, 79 bo miałam 10% zniżkę urodzinową:)

I na koniec zostawiłam 2 rzeczy, które kupiłam na promocji w Rossmanie -40%:

1. Podkład Wibo Iluminating w kolorze 01 porcelanowym. Głośno było o nim na YT, że jest porównywalny do Rimmel Wake me up. Tamten nie zrobił na mnie wrażenia, pisałam o nim notkę. Mam nadzieję, że ten będzie fajny:) Cena po promocji to 6,09. Najwyżej jak się nie sprawdzi będę go mieszać z innymi podkładami. Za taką cenę można wypróbować może akurat mnie czymś zaskoczy.

2. Wibo, żel stylizujący do brwi, cena w promocji 5,69. Kiedyś miałam ten z Delii ale jakoś nie był za specjalnie fajny, za bardzo był mokry i rozmazywał się. Mam nadzieję, że ten będzie bardziej „zbity” i ciemniejszy niż tamten.

No cóż, miałam przygotowaną listę na rossmanowskie zakupy. Najbardziej zależało mi na pomadce w kredce. Brałam pod uwagę 2 firmy: Bourjois (37 zł) i Astor (25 zł). Ta pierwsza marka miała kolory intensywne ale odpadła na wstępie za cenę  i z kolorów też nic dla siebie nowego nie znalazłam, czego nie miałabym już w swoim zapasie natomiast Astor ma kolory połtransparentne, które także odpadają:( Patrzyłam także na błyszczyki z Manhattanu, ale to porażka, czemu w każdym Rossmanie akurat ta szafa ma największy „rozpiździaj”, błyszczyki pootwierane, klejące, porozlewane, testerów brak, 4 kolory na krzyż, nieee to nie dla mnie:( nie na moje nerwy a błyszczyki z Loreala mimo, że są fajne to kosztują krocie. Wcześniej czaiłam się na te z Maybelline Color Sensational bo po zniżce miałyby odpowiednią cenę, szczególnie podobał mi się taki mocno różowy (wypróbował kilka dni temu tester) jak pomalowałam nim usta kolor rzeczywiście był dość intensywny, ale wystarczyło, że wsiadłam do autobusu i zajechałam do domu, podeszłam do lustra i jakie było moje zdziwienie, gdy zobaczyłam, że koloru brak. Zszedł po ok. 20 min:( została tylko transparentna delikatna powłoka:( Luknęłam też na piaskowe lakiery z Wibo, ale były tylko 3 ostatnie czerwone, ładny kolor ale szkoda mi kasy na kolejne lakiery, wolę wykończyć te które mam a dopiero później kupić nowe:)

A oto zdjęcie prezentujące wszystkie produkty:

20131124_120901

Nie wiem, czy coś jeszcze kupię na tej rossmanowskiej promocji, wszystko raczej mam a jak wiadomo kolorówkę ciężko zużyć:) Myślałam, że ludzi będzie dużo w sklepie, pamiętam jak ostatnim razem ciężko było się przebić do jakiejś szafy, zwłaszcza do Maybelline a teraz luźno, ludzi brak. Tylko ekspedientki się plączą pod nogami:D

A jak tam Wasze zdobycze?

Uwaga!

Od jutra (22 listopada) do czwartku (29 listopada) jest -40% na całą kolorówkę w Rossmannie:)

Macie już swoją listę zakupów?

Ja już zrobiłam, ale nie wiem dokładnie czy wszystko z niej kupię, nie zamierzam dużo kupować gdyż prawie wszystko mam, ale nowości mnie kuszą:) Zobaczę jak to będzie. Pewnie pojawi się post na blogu o moich zdobyczach  :) Tym bardziej, że jak dobrze pamiętam, od takiego właśnie postu zaczynałam swoje blogowanie:) Hehe

 

Mix zdjęć, cz.5

Zaczniemy od słodkości, które mi zasmakowały w ostatnim czasie, oczywiście moje ulubione kanfietki, przywiezione prosto z Moskwy:

pic20131105171544

i znalazło się raffaello od ukochanego, podarowane mi w piątek po pracy na osłodzenie weekendu

pic20131105171240

oraz moje ulubione lody z lodziarni San Remo (to jest jedna gałka za 2 zł) robi wrażenie, nie?:D

IMG-20131024-WA0000

a tu pamiątka z Portugalii od znajomego, magnesik na lodówkę

IMG-20131014-WA0000-1

a tu relaksik po pracy

20131105_175404

20131113_164254

i muzyka:

Zdenkowani

A że moja torba na zużyte produkty powoli się zapełniła, postanowiłam napisać kilka słów co udało mi się skończyć w ostatnim czasie:

1.20131111_124307

Szampon rumiankowy 300 ml, ładnie pachniał ale mało się pienił, miał bardzo mały skład (12 składników), włoski były mięciutkie

Szampon Isana intensywnie pielęgnujący, 400 ml, bez silikonów i parabenów ale był bardzo przeciętny i nie powrócę do niego

Szampon Ziaja przeciwłupieżowy pokrzywowy, jeden z moich ulubionych w zapobieganiu łupieżowi

Maska, intensywna odbudowa do włosów zniszczonych, 200 ml, moja ulubiona, jednak na razie robię sobie od niej przerwę

Termoochrona z Mariona, bardzo fajny produkt w postaci olejku

2.

20131111_124351

Żel do mycia twarzy Rival de Loop z zielonym jabłuszkiem, 150 ml, niestety nie sprawdził się w usuwaniu makijażu

Pianka oczyszczająca Rival de Loop z wyciągiem z ginkgo i ogórka, na pewno jest bardziej funkcjonalna niż żel, ale szału nie robiła, lepsza była ta różowa z Synergen

Woda termalna Iwostin, idealna do odświeżenia twarzy i na złagodzenie jakiś podrażnień

3.

20131111_124407

Dwa kremy do rąk, Garnier z aloesem, zwykły dzienny krem, szybko się wchłania, nie pozostawia tłustej warstwy, ale nie za szczególnie nawilża i krem rumiankowy z Isany, zostawia tłuściejszą warstwę na rękach, ale też za specjalnie nie nawilża, nadaje się bardziej na noc

4.

20131111_124417

Jedyna rzecz jaką udało mi się zużyć z kolorówki to lakier z Flormaru z serii Supermatte w kolorze nude M122 z delikatną złotą poświatą (pyłkiem), wolałabym, żeby był matowały. zostawia smugi:(

5.

20131111_124524

Próbki kremów jakie udało mi się zużyć to:

  • Sopot rozświetlenie do cery tłustej i mieszanej, na pewno nie poprawił kolorytu cery i jego zapach mi nie odpowiadał, ale nadawał się idealnie pod makijaż i jedna próbka starczyła na kilka wypróbowań
  • Celia Aloes, krem nawilżajćo-łagodzący 20+, zwykły nawilżający krem
  • AA Therapy trądzik, krem matujący na dzień, rzeczywiście krem dobrze matuje
  • Iwostin Purritin, krem na noc redukujący niedoskonałości, śmierdział lekarską papką, nie wchłaniał się za bardzo
  • Nivea, Cellular, krem na dzień na zmarszki, zwykły krem nawilżający
  • Bielenda, esencja młodości, 30+, także zwykły nawilżający
  • Sanbios, krem z wilkakorą, witalizujący, wygładzająco-odżywczy, ten krem był fajny, ładnie wygładzał twarz, dobrze się wchłaniał
  • Garnier, Hyfra Adapt, cera zmęczona i pozbawiona blasku w postaci żelu, szybko się wchłaniał (może sprawdzi się latem) ale nie dawał nawilżenia, pachniał pomarańczą i alkoholem, także dość dziwny zapach
  • Garnier, Hydra Adapt, ceranormalna i sucha, forma lekkiego lotionu, zapach delikatny, do cery suchej na pewno by się nie sprawdził, bo był za lekki

To tyle jeśli chodzi o moje denko:) może Wy coś używałyście z tych produktów?

20131111_124213

Rimmel Wake me up

Dziś po krótce napiszę kilka słów o podkładzie Rimmela a mianowicie o Wake me up. Miałam możliwość przetestowania odcienia 103 True Ivory, drugiego bodajże w kolejności

20131031_085725

Odcień jak widać jest dość jasny, nie odznacza się na skórze. Nie zauważyłam żadnych drobinek o których często wspomina się na YT czy blogach, gdy czyta się o nim recenzję. Czy stapia się ze skórą? Niekoniecznie, ja go widziałam na skórze i to mi się akurat nie podobało:/ Czy rozświetla? Niestety nie:( skóra zaczyna się świecić pod koniec dnia ale to normalne sebum wytwarzane przez skórę. Jak na podkład rozświetlający, dość ładnie kryje. Nie ściera się z twarzy. Co do zapachu, to mi on śmierdział alkoholem, ale tylko gdy go nabierałam, zaraz zapach się ulatniał.

Podkład wypróbowałam, czy kupię? raczej nie. Na rynku jest tak dużo innych produktów tego typu, że spróbować coś innego:)

rimm