Projekt denko

Po długiej nieobecności wracam z projektem denko. Nie miałam coś natchnienia żeby zacząć pisać, patrzyłam na reklamówkę pełną pustych opakowań i patrzyłam i nic. Aż w końcu  nadszedł ten dzień, kiedy kolejna rzecz nie zmieściła się do reklamówki, trzeba było ją opróżnić. Może to mus a może powrót,  jeszcze nie wiem, zobaczymy:D

A więc zacznijmy dziś od kolorówki:

20140504_190250

  1. tusz do rzęs Clinique high impact mascara, tusz wydłużający i na tym się kończy, żeby uzyskać nim jakiekolwiek efekty trzeba się namachać tą szczoteczką niestety:(
  2. tusz Essence, get big  lashes, jeden z moich ulubionych, pisałam już wcześniej o nim, jest to tusz mocno pogrubiający, ja teraz natomiast przerzuciłam się na maskary podkręcające, ale ten bardzo polecam:)
  3. Baza pod cienie zVirtuala, kosztowała 11 zł. Niestety jak kiedyś działała cuda, że makijaż oka wytrzymywał nawet do następnego dnia tak teraz cienie rolują się już po kilku godzinach, niestety nie kupię więcej, no i ta tępa konsystencja:(
  4. eyeliner z Lovely, fajny pędzelek, ładny czarny kolor, jedyny zarzut to taki że rozmazywał się, wiem, że nie było napisane WODOODPORNY, ale mógłby wytrzymać troszkę dłużej na powiece:/
  5. błyszczyk Bell, air flow w kolorze delikatnego różu, ładnie pachniał ale nie utrzymywał się  za długo na ustach:/ ale i tak go kupię ponownie, to był kolor 13 bodajże
  6. błyszczyk Essence xxxl shine, bezbarwny, przekonałam się do niego mniej więcej w połowie użytkowania, gdyż ładnie nawilżał:)

Kolejne to zapachy:

20140504_190303

  1. C-thruu Emerald, zapach dość świeży, niby nie mój ale jakoś mi się spodobał:) trwałość niestety kiepska
  2. C-thruu pearl garden, słodko-pudrowy, bardzo ładny:) trwałość troszkę lepsza
  3. Playboy VIP złoty, słodki, przypomina mi wiśnie w likierze, nie mój ale idealny dla mojej mamy:)
  4. Dolce Gabbana, pour femme, edp, mój wymarzony, niestety na razie nie osiągalny cenowo, słodkawy:)

Dalej idzie pielęgnacja:

20140504_190315

  1. żel pod prysznic Nivea, zapach karamboli i mleczko aloesowe, bardzo ładny zapach i ładnie się pienił:)
  2. Luksja, care pro, olej sezamowy, też bardzo fajnie się pienił, polecam:)
  3. Płyn micelarny, mixa, bardzo dobry i łagodny:) nie szczypał w oczy, polecam dla wrażliwych oczu:)
  4. Isana, krem do rąk, aloesowy, tani i natłuszczający, niestety długo się wchłania:/
  5. Spray przyśpieszający wysychanie lakieru, Avon, śmierdzi ale sprawdza się, nie jest to może natychmiastowe wysychanie ale przyśpiesza:)
  6. krem intensywnie pielęgnujący, Johnson baby, idealny na chłodniejsze dni, delikatny, nie podrażnia:)
  7. Clinique repairwear, intensywnie nawilżający krem pod oczy, nawilża jak zwykły krem, nic specjalnego i śmierdzi
  8. Dermika,gold 24k, luksusowa baza pod makijaż blask młodości, ładnie się rozprowadza i dobrze trzyma makijaż, 1 próbka starczyła na kilka użyć
  9. Płatki kosmetyczne Carea z Biedronki, duże, bardzo fajne, nie rozchodzą się:)

I zostały włosy:)

20140504_190333

  1. Szampon Joanna kokosowy, 1 l, idealny szampon do suchych włosów, teraz używam tylko takie z salonów fryzjerskich
  2. Maska do włosów Mila, bananowa tak samo jak szampon 1 l, idealna:)
  3. Marion, eliksir prostujący włosy, w formie olejku, ja lubię takie konsystencje, które lekko obciążają włosy:)

I tak to wygląda,  niby nie dużo, ale troszku jest. No i w końcu reklamówka pusta:)

20140504_190139

myślałam, że kot się w kadrze załapie, ale przeszedł już:)

Zobaczymy jak to będzie z kolejnymi postami, czy szybko się pojawią czy znów zniknę na chwilkę:/

Do następnego posta, papa:)

 

 

 

Reklamy

Zdenkowani

Kiedy torba, w której przechowuję puste opakowani ulega zniszczeniu to znak, że pora ją opróżnić. A co za tym idzie, zrecenzować po krótce dane produkty. Tak więc, zaczynam:

1. 20140317_154540

Tutaj nie ma się za bardzo co rozpisywać:

  • Płyn do płukania ust Listerine Stay White, mało wydajny, nawet na miesiąc nie starczył przy codziennym używaniu a cena jest dość wysoka
  • szampon przeciwłupieżowy z Polo, gęsty, dobrze się pienił
  • 2 próbki, jedna to szampon przeciwłojotokowy z Barwy a druga to odżywka odbudowująco-odżywcza, starczyły mi na 1 użycie, szampon ładnie się pienił a odżywka nie obciążyła włosów i włosy się dobrze rozczesywały

Kolejne to:

20140311_162952

Z pięlęgnacji zużyłam:

  • duże płatki kosmetyczne z Cleanic, bardzo je lubię, teraz kupuję tylko duże
  • 4 próbki: z Ziaji krem na dzień z bio olejkiem z pestek winogron nie sprawdził się, był gęsty ale wydaje mi się, że na zimną porę się nie nadaje bo wysusza skórę, krem z Eucerin do cery suchej bardzo łanie pachniał i był dobry, krem z Ziaji lipidowy zwykły, nic nadzwyczajnego, mydło w płynie z Clinique, zbyt mało go było abym mogła wyrobić o nim swoje zdanie
  •   20140311_163508

wysuszacz do lakieru z Wibo , bardzo fajny produkt, lakier szybko wysychał, natomiast produkt był bardzo mało wydajny

  •     20140311_163444

odżywka do rzęs już po terminie, natomiast kiedy ją stosowałam widać było na prawdę piękne efekty, rzęsy były długie, podkręcone, oczywiście najpierw musiały te stare wypaść

  •    20140311_163431

totalna porażka, myślałam, że jak ma się taki produkt w ręce, który jest hipoalergiczny, do skóry suchej, z olejkami, zmywający wodoodporny makijaż, to będzie to ideał. Niestety. Produkt, mimo, że był dwufazowy, zachowywał się jak woda micelarna, nie było tego poślizgu, potrafił szczypać w oczy, nie wszystko też domywał

20140311_163422

100% olejek arganowy, zwykły olej, który nakładałam na twarz wieczorem, nie nawilżał, twarz była niemiłosiernie tłusta, więcej nie kupię

  • krem BB z Garniera w kolorze 02 Light, no light to on aż taki nie był, ale dało radę z kolorem wytrzymać, co do samego produktu to byłam z niego zadowolona, sprawdził się idealnie na porę chłodną, sam albo w połączeniu z podkładem, do cery tłustej raczej bym nie polecała

Następna kategoria to zapachy:

20140311_162926

3 dezodoranty w atomizerze, które udało mi się zużyć to dwa z Isany i jeden z Nivea. Jeśli miałabym wybierać to oczywiście ponownie kupiłabym te z Isany, różowy wydaje mi się, że jest jeszcze lepszy od tego czarnego. Ładnie pachną i dobrze chronią, choć czarny pod koniec nic już nie chronił, ale i tak wolę je niż te renomowane. Totalnym niewypałem, z którym męczyłam się od wakacji był antyperspirant w żelu z Lady Speed Stick, masakra, nie nie nie, nigdy więcej, ZERO OCHRONY!!! i plamy na ubraniach.

Skończyły mi się także jedne z moich ulubionych perfum a mianowicie CK in2you:( miałam je przez 2 lata. Były idealne zarówno na lato jak i na zimę. Na pewno je kupię ponownie:) oraz moje wymarzone, które miałam tylko w formie odpowiednika, Angel Thierrego Muglera

20140311_163537

CUDOOOOOOOOOO:)

Miałam jeszcze próbkę mojego wymarzonego  Roberto Cavalli, piękny i jakąś nowość a mianowicie Pomellato Nudo Amber, który pachniał dość mocno, wyraziście, na prawdę ładnie

Dalej przechodzimy do pielęgnacji ciała:

20140317_162730

No więc tak, wykończyłam 2 żele pod prysznic, jeden z Biedronki o zapachu pomarańczy, ładnie pachniał i się pienił oraz beznadziejny z Playboa, który nic się nie pienił, przez co starczył mi na 4 użycia.

Standardowo mydełko z Dove ogórkowe, płyn do mycia rąk z Luksji o zapachu masła shea i miodu, fajny, mimo, że nie lubię w kosmetykach zapachu miodu, tutaj nie miałam mu nic do zarzucenia i był dość wydajny oraz kolejne opakowanie wkładu z Balea, tym razem o zapachu nektarynki i brzoskwini, ślicznie pachniało, taką świeżo obraną nektarynką:)

Zużyłam także hit tamtego roku a mianowicie nawilżający balsam pod prysznic z Nivea

20140311_163356

Oszczędzałam go gdyż był mało wydajny. Butelka 250 ml starczyła mi nawet nie wiem, czy na 10 razy:( Niestety ten produkt nie może być zamiennikiem zwykłego balsamu, ponieważ w ogóle NIE NAWILŻA, nic a nic. A moja skóra nie należy jakoś do suchych, także nie muszę balsamować się codziennie, nie odczuwam takiej potrzeby. Natomiast po tym balsamie, gdy przejechałam sobie paznokciem po skórze, pozostawał biały ślad. A to równa się temu, że skóra jest sucha. Bubel totalny, nie polecam!

Po ogoleniu nóg używałam małych balsamików Nivea, które podkradłam mojemu mężczyźnie, bo ich nie używał. A po co miałyby się zmarnować. Dobrze nawilżały i koiły skórę, chwilkę trzeba było odczekać aby się wchłonęły. Podkradłam także balsamy ze STR8, które używałam  w tym samym celu i też były fajne.

Skończyłam mój ulubiony krem do rąk z Ziai z proteinami kaszmiru i masłem shea, najlepszy jak do tej pory:)

Jeszcze na 2-3 razy miałam próbkę niemieckiego kremu do stóp, który strasznie śmierdział kamforą, ale ładnie nawilżał:)

Jako ostanie, pokażę olejki, które zużyłam albo do kominka albo do kąpieli:

20140311_163335

Każdy z innej parafii: waniliowy, cytrynowy, malinowy i czystość Karaibów. Olejki jak olejki, dawały mocny aromat, wystarczyło tylko kilka kropelek.

I to na tyle moich zużyć. Zbierają się już kolejne. Za nie długo pewnie je Wam pokażę:)

Kilka nowości z pielęgnacji

Jakoś ostatnimi czasy nie kupuję żadnej kolorówki, wydaje mi się, że albo mam wszystkiego w odpowiedniej ilości albo w sklepach nic ciekawego nie ma. Przeglądając produkty, które kupiłam w ciągu miesiąca, zauważyłam samą pielęgnację.

20140210_142759

Najbardziej skusiłam się na promocji w drogerii Dayli:

1. Płyn do płukania zębów Listerine 500 ml + 250 ml gratis za 13,99

2. Lactacyt w dwupaku po 200 ml za 14,99, jeszcze go nie miałam, ponoć jest najlepszy ze wszystkich na rynku:)

3. Chusteczki Zewa przecenione z 8,49 na 4,99 (edycja limitowana)

4. Żel do mycia ciała Nivea free time 500 ml o zapachu karamboli i mleczka aloesowego za 8,99

W Rossmannie natomiast kupiłam:

1. Odżywkę przyśpieszającą wysychanie lakieru z Miss Sporty za 7,99

2. Mydełko Dove o zapachu ogórka za 2,99

3. Szampon przeciwłupieżowy Isana za 3,99 na promocji

4. Oliwkę Babydream za 6,49

Pojedyncze sztuki wzięłam w Biedronce (duże płatki kosmetyczne Carea za 2,99), w Naturze (krem do rąk z Farmony o zapachu słodkich trufli i migdałów za 3,99) i w sklepie z niemieckimi rzeczami ( mydło do rąk Balea – uzupełniacz o zapachu brzoskwini i nektarynki za ok.m 3 zł)

I to by było na tyle z moich zakupów, jak poczynię jakieś nowe dam znać:)

 

Woski Yankee Candle

Jakoś niedawno pisałam, że zrobię odrębnego posta na temat moich wosków z YC. Nie będę nic pisać na temat ich świec (duża kosztuje bodajże 95 zł, średnia 75 zł) ani samplerów, tumblerów, beanswax. W swoim asortymencie mają także dyfuzory, wkłady elektryczne, zapachy do aut i dużo innych. Do tej pory miałam woski i na pewno nie skuszę się na inne rodzaje, gdyż cena ich jest jak dla mnie za wysoka. Natomiast pojedynczy wosk wystarcza mi abym poznała dany zapach i mogła przejść do kolejnych. YC ma w swoim asortymencie bardzo dużo zapachów i co jakiś czas, a nawet dość często, wypuszcza na rynek nowe, związane między innymi z nadchodzącą porą roku:)

Ja swoje woski przechowuję w zamkniętym kartoniku gdyż intensywność ich zapachu jest zbyt mocna aby trzymać je na wylocie. Każdą sztukę przechowuję w osobnym woreczku strunowym, aby zapachy się nie zmieszały. Jak tylko otworzę kartonik od razu wydobywa się aromat wosków. Nawet nie trzeba ich rozpalać:d

20140201_123053

20131218_211842

Kartonik robi się już ciut za mały, niedługo trzeba będzie się zaopatrzyć w większy, zwłaszcza gdy trafią do niego kolejne woski.

Moja mini kolekcja składa się jak na razie z 8 wosków. Żadnego jeszcze nie skończyłam, dlatego postanowiłam napisać teraz posta, aby wszystkie zapachy uwzględnić.

Ja swoje woski kupuję w sklepie Organique za cenę 8,50 natomiast jak wiadomo, raz w miesiącu jest promocja na jakiś zapach, kiedy możemy go kupić 20 % taniej i wtedy płacę za niego 6,38. Sklep ten ma dość dużą przebitkę cenową, ponieważ czytałam, że woski te można kupić po normalniej cenie za 6 zł w innych punktach. Niestety ja swoje mogę kupować tylko tam.

Oto moje woski:

20140201_122826

1. Jako pierwsze zakupiłam woski:

Clean Cotton (czysta bawełna) – jest to zapach świeżości, kojarzy mi się ze świeżo wypraną pościelą wywieszoną na dworze na polanie.

20140201_122939

Christmas Rose ( Róża Bożego Narodzenia) – zapach kwiatowy, ale czuć taką mydlaną różę, nie jest to taka czerwona róża, którą czujemy wchodząc do kwiaciarni. Jak się dowiedziałam nasz polski odpowiednik to ciemiernik biały. Kwiat, który uprawia się w Polsce. Nie wiem jak pachnie, ale jeśli tak jak ten wosk to brzmi zachęcająco.

20140201_122950

2. Następne woski, które zakupiłam już po recenzjach na YT to:

Bahama Breze – jest to jak pisze producent mieszanka ananasa, grejpfruta i mango. Ewidentnie czuję grejpfruta, kokos i jakąś cytrynkę albo limonkę. Zapach typowo letni, kojarzący się ze swobodą, wakacjami, zabawą na świeżym powietrzu.

20140201_122959

Dwa zapachy, które należą raczej do tych cięższych, a mianowicie Black Coconut i Midsummer’s Night. Zapachy, którym wystarczy kilka minut palenia aby zapach ogarnął cały dom. Ja palę je właśnie bardzo krótko i zaraz wygaszam, bo boję się aby nie rozbolała mnie głowa i gdy mój mężczyzna mówi, że też ma już dość. Są to typowe zapachy na wieczór i zwłaszcza w te zimne miesiące.

Black Coconut to zapach czarnego kokosa, drzewa cedrowego i kwitnących kwiatów. No cóż, na pierwszym planie czuję ostrość, dym  a dopiero później lekki zapach kokosa, naprawdę bardzo lekki, wolałabym, żeby czuć było tylko kokos.

20140201_123008

Midsummer’s Night natomiast pachnie mężczyzną:) wodą kolońską, czuję też jakąś roślinność, jakby trawę. Bardzo ładny zapach.

20140201_123016

3. Przed świętami zaopatrzyłam się w typowo świąteczne zapachy, zakupiłam 3 a mianowicie:

Paradise spice – jak dla mnie jest to połączenie przypraw, cytryny i cukru waniliowego.

20140201_123031

Christmas Cookie – czyli nic innego jak świąteczne waniliowe ciasteczka z nutką kardamonu.

20140201_123023

i mój faworyt wśród zapachów świątecznych: Mandarin Cranberry, połączenie żurawiny z mandarynką. Bardzo wyraźnie czuć oba owoce, zapach niby owocowy ale kojarzy się właśnie ze świętami, bo nie wiem jak Wam ale to właśnie mandarynki, które pojawiają się na półkach sklepowych są dla mnie informacją, że zbliżają się święta:)

20140201_123039

Jak czytałam na blogach i oglądałam na YT informacje o tych wszystkich woskach to mówiono, że jeden wosk starcza na 4 palenia. Wystarczy podzielić wosk na 4 części. Mi natomiast taki jeden wosk starcza na dużo więcej paleń, wcale go nie rozdzielam, tylko jak chcę dany zapach odpalić to biorę wosk, nadrywam opakowanie i przeważnie go kruszę i to wystarcza. Wtedy taka jedna porcja starcza mi nawet na 2-3 palenia, mimo, że dałam tylko ociupinkę na kominek. Wydaje mi się, że bardziej opłaca się zainwestować w wosk te 6-8,50 zł i kupić kilka zapachów, niż wydać prawie 100 zł na jedną dużą świecę, która po pewnym czasie może nam się po prostu znudzić.

Ja z całego serca polecam woski z YC, za jakiś czas, gdy skończy mi się któryś z zapachów (zwłaszcza, że Świąteczna Róża już nie długo zakończy swój żywot) na pewno wybiorę się po kolejne zapachy. Mam już na oku zapach Under The Palms, który pachnie kokosem. Jest to zapach z nowej wiosennej kolekcji, oj chyba się na niego skuszę:)

yc

Projekt denko

Zapraszam na pierwszy w tym roku projekt denko, troszkę produktów się uzbierało, i nawet udało się zużyć kilka produktów kolorowych. Tak więc, zaczynajmy:

1.  20140121_112536

Żele pod prysznic z Biedronki, świetny zapach, ładnie się pienią, kosztują coś ok. 4 zł, jedne z lepszych jakie do tej pory używałam. Ten ostatni, żółty zawiera drobinki peelingujące i sprawdza się bardzo dobrze jako samodzielny peeling:)

2.  20140121_112612

Żel do higieny intymnej z Ziaji w formie żelowej, powróciłam do niego po jego poprzedniku kremowym, ale muszę stwierdzić, że jednak konsystencja bardziej mi odpowiada w kremie, dlatego teraz zakupie dużą butelkę w kremie. PAMIĘTAJCIE produkty do higieny intymnej kupujcie te, które w składzie mają KWAS MLEKOWY. Oczywiście ten produkt też był dobry, nic mu nie brakuje.

3. 20140121_112519

Dwufazowe płyny do demakijażu oczu, najlepsze jak do tej pory, mam jeszcze w użyciu ten z czarną oliwką. Jak dla mnie wszystkie działają tak samo, kupiłam je w Biedronce po 3,99 za każdy. Świetna cena i świetne działanie. Polecam.

4. 20140121_112426

  • Kiedyś wspominałam Wam, że zakupiłam serum do twarzy z wit. C. Cena 29.90 za 50 ml, ładny zapach i nic poza tym:( zapachem przypomina mi kosmetyki Palmolive. A to co pisze producent na stronie:

Terapeutyczne Serum z witaminą C Danielle Laroche – zawierające niepowtarzalną kombinację szwajcarskich ziół oraz minerałów Morza Martwego – zostało stworzone, by zwalczać skutki upływającego czasu, czyli skutecznie zapobiegać efektom starzenia się skóry.
Zawiera wyjątkowo duże stężenie witaminy C biorącej udział w syntezie i naprawie kolagenu. Szybko się wchłania, daje maksimum ochrony przed szkodliwym działaniem środowiska, natychmiastowo poprawia wygląd skóry.

Szczególnie efektywna formuła – wzbogacona w witaminę E oraz F, kojące składniki i kombinację wyciągów z wodorostów oraz cynk – wpływa stabilizująco na strukturę skóry. Zawiera filtry przeciwsłoneczne.

Serum przeznaczone jest do pielęgnacji wszystkich typów skóry.

Tego produktu już nie zakupię, gdyż nie robił nic. Może na skórze, która ma jakieś problemy już starzeniowe, by zadziałał. Jak dla mnie strata pieniędzy.

  • mydełko Dove, przeszłam na nie z żeli i pianek do mycia twarzy. Wydaję mi się, że lepiej zmywają twarz, ale troszkę przesuszają skórę niestety.
  • Isana, krem do ciała o zapachu granatu i figi, lekki produkt, szybko się wchłania, kosztuje 10 zł, idealny na lato. Teraz na zimę została mi końcówka produktu a że tą porą nie lubię się balsamować bo kąpieli, postanowiłam wykorzystać go jako balsam podczas kąpieli. Tak samo jak ten balsam pod prysznic z Nivea, tamten jeszcze mam, oszczędzam go sobie. Powiem Wam, że spisał się bardzo dobrze. Ciało było troszkę nawilżone, ale to mi wystarczyło. Nivea spisuje się znacznie lepiej, ale o Nivea innym razem:) Myślę, żę to bardzo dobry sposób na wykorzystanie maseł, balsamów, kremów, które już się nam znudziły, albo dobiega ich termin ważności:)
  • olejek pod prysznic z Isany, już o nim pisałam, świetny i zawsze będę go kupować, zwłaszcza na promocji.
  • Tonik z Nivea z serii Visage Young, nie wiem czy ten produkt jeszcze jest na naszym rynku, kupiłam go chyba na pierwszym roku studiów. A to było już wiele wiele lat temu:) Nic się z nim nie działo, nie stracił swoich właściwości, ładnie odświeżał twarz, nie zawierał alkoholu, nie podrażniał, fajnie się spisywał latem, nie kleił twarzy jak robią to inne toniki, np. ogórkowy z Ziaji. Pachniał bardzo delikatnie.

5. 20140121_112630

Próbki jakie zużyłam to:

– AA Skinfuture, krem + serum wygładzająco rozświetlające, ładnie pachniało, dobrze się wchłaniało, dobry zamiennik jak sie nie ma serum, natomiast nie nawilża, także koniecznie trzeba nałożyć jakiś krem, ale czy rozświetla skórę? to nie powiedziałabym,

– AA Prestige, eliksir naprawczo-ujędrniający, konsystencja lekkiego żelu, lepiąca się, zapach przypominał mi gumę z czymś słodkim fuj, nie polecam wrażliwcom,

– Kolastyna Iluminacja, rozświetlająco-przeciwzmarszczkowy krem na dzień, SPF 15, mam serum z tej serii, co do kremu to po jednej próbce muszę stwierdzić, że sprawdził mi się, fajnie się wchłania, zapach ma tak samo ładny jak serum, owocowy, ma wysoki SPF, ma w składzie komórki macierzyste i aminokwasy, jak pokończą mi się kremy zastanowię się, czy nie kupić produktu pełnowymiarowego:)

– Ziaja, różany krem intensywnie nawilżający, bardzo dobry nawilżacz, producent pisze o bogatej konsystencji, wydaje mi się, że konsystencja jest dość lekka jak na tak mocno nawilżający krem, ale to akurat mi się podoba, jako zamiennik np. tłustego kremu Nivea i Bambino pod makijaż będzie w sam raz:) zapach dość intensywny,

– Dr Irena Eris Vitaceric, emulsja energizująca, SPF 15, krem idealny, ale jego cena powala, 80 zł, OMG!!! Jest idealny pod makijaż, wygładza tak jakbyśmy miały buzię niemowlaka, niestety raczej go nie kupię za taka cenę, na promocji też pewnie będzie kosztował coś ok. 60 zł. tak do 30 zł jeszcze bym kupił, ale skoro mogę mieć z Kolastyny krem równie dobry za cenę ok. 20 zł to po co przepłacać. A jak wiadomo pół ceny w przypadku Pani Ireny płacimy tylko za jej nazwisko:/

8. 20140121_112503

Odżywka z Ziaji intensywnie nawilżająca do włosów suchych, stosowałam ją zarówno podczas mycia w większej ilości jak i podczas suszenia, nic specjalnego, może delikatnie wygładzała włosy. Suchy szampon z Isany, wiecie, że go bardzo lubię i pewnie jeszcze nie raz kupię:)

7. Na sam koniec została kolorówka:

20140121_112559

Tusz Essence, o którym pisałam w ulubieńcach roku, na razie nie znalazłam lepszego.

Błyszczyk Paese w kolorze 406 z serii Namiętnik, diamentowo połyskujący błyszczyk, zapewniający efekt szminki, na prawdę fajny produkt, jeśli nie będę wiedziała jaki błyszczyk kupić pewnie skuszę się na ten, ładnie podkreślał kolor ust, nie było mowy o brokacie na ustach, miał dość gęstą konsystencję, pachniał gumą balonową i owocami, mógł się kleić, ale to już kwestia osobista co kto lubi, dostałam go z wymianki, ale wydaje mi się, że widziałam go w cenie 14 zł. Polecam wypróbować:)

Essence, I love stage, utrwalająca baza pod cień i korektor, do tego produktu mam mieszane uczucia, ponieważ jako baza nie sprawdziła się kompletnie, natomiast jako korektor pod oczy czy na niedoskonałości bardzo dobrze. Ale więcej produktu nie kupię, gdyż wolę kupić sam korektor i osobno bazę. Cóż, cienie rolowały się,  pewnie dlatego, że konsystencja produktu była za rzadka i cienie nie miały się do czego przykleić. Jako korektor ok, jako baza nie:(

Revlon, Lipp Butter, słynne na YT masełko do ust, o którym także wspominałam w ulubieńcach roku. Polecam.

To na tyle z mojego projektu denko. Mam nadzieję, że czegoś nowego dowiedziałyście się z tego postu o produktach. Może niektóre zakupicie po przeczytaniu:D papa

 

 

Zakupy

Zebrałam produkty, które pojawiły się u mnie w ostatnim czasie. Niektóre kupiłam, część dostałam albo wymieniłam a więc zapraszam:

  • Udało mi się wymienić nietrafiony zapach na coś co wydaje mi się, że sprawdzi się latem a mowa o mgiełce do ciała Biotherm o zapachu Eau de paradis, jest to dość słodki zapach z lekką nutką ostrości
  • Dezodorant Playboy Vip, jak dla mnie pachnie wiśnią, używam na ciuchy, raczej nie utrzymuje się za długo, dostałam to zużywam
  • Dezodorant perfumowany Beyonce Pulse NYC, długo się zamierzałam do kupna go, aż w końcu nabyłam na jakiejś promocji w Rossmannie, za ok. 18 zł, pachnie dość mocno i słodko, zarówno owocowo jak i pudrowo, mi się osobiście podoba

20140114_122503

  • W ostatnim wydaniu Flesza, dołączony był gratis w postaci żelu pod prysznic Luksja 250 ml, razem z gazetą kosztował 2,49, czyli sam żel wyniósł mnie 0,50 zł :D jeszcze nie nie używałam, czekam na wykończenie innych, które stoją na wannie
  • Żel po prysznic Playboy Vip był w zestawie z dezodorantem, także jeszcze nie używałam

20140114_122521

  • Dziś nabyłam w Carrefourze nowy płyn micelarny z Garniera, o którym robi się dość głośno na YT,  w Rossmannie go jeszcze nie ma, w Hebe także, kosztował dość dużo, bo 18,69 ale za pojemność 400 ml. Kształt butelki przypomina mi bidon :) szkoda, że opakowanie nie posiada pompki:/ Jestem bardzo ciekawa jak się u mnie sprawdzi. Mówi się, że jest lepszy od Biodermy, tamtego nie miałam, bo cena mnie przeraża, ale skoro jest lepszy to może to być fajny tańszy zamiennik słynnej Biodermy

20140114_122532

  • Kolejnym produktem jest Intensywne serum rozświetlająco-przeciwzmarszczkowe z Kolastyny, jak na razie sprawuje się dość fajnie, użyłam je kilka razy, pachnie owocowo, ma super konsystencję, która wchłania się bardzo szybko, kosztowało 19,99 w Hebe
  • Skończył mi się korektor z Essence, a raczej bazo-korektor i dlatego postanowiłam coś zakupić. A że nie mam problemów z sińcami pod oczami, to chciałam coś lekkiego i taniego. Myślałam, że zakupię korektor Stay al day z Essence, ale go nie było albo kamuflaż z Catrice, ale także zostały tylko testery. Mój wybór padł na korektor kryjąco-rozświetlający z Eveline. Powiem tak, jest to świetny produkt, używam i jak na razie jest to mój ulubieniec. Zakrywa dosłownie wszystko:D Podkładu już nie potrzeba, wystarczy lekki krem BB, jedynie do wyrównania kolorytu:)
  • Postanowiłam kupić nowy tusz, bo mój ulubieniec się właśnie skończył i postawiłam także na tusz z Essence, nie wiem jakoś mi się wydaje, że ta marka ma najlepsze tusze, jakie do tej pory używałam. Zawsze jak jakiś kupię jestem zadowolona, teraz wybrałam Get Big Lashes, pogrubiający, jak na razie jest ok:)
  • Zawsze chciałam sobie kupić lakier z Essie, ale cena ok. 35 zł za lakier jest jak dla mnie nie do zaakceptowania, nawet promocja 2 w cenie 1 także jest za wysoka. I z pomocą przychodzi jak zwykle allegro:) kupiłam miniaturkę lakieru (5 ml) w kolorze Smooth Sailing, za 2 zł plus koszt przesyłki, czyli wyniosło mnie to 9 zł:D jeszcze nie używałam, ale jestem ciekawa jak się sprawdzi

20140114_122555

A całość prezentuje się tak:

20140114_122439

Nie jest tego za dużo, ale zawsze lepiej pokazać na bieżąco co się kupiło, niż potem zapomnieć o czymś:)

Pozdrawiam i do następnego postu:)

 

 

 

 

Ulubieńcy 2013

1. Na pierwszy rzut idzie suchy szampon Isany, kiedyś nawet bym nie pomyślała, żeby nie umyć głowy tylko posypać ją jakimś talkiem i wyjść do ludzi:) a tu taka niespodzianka. Jeśli nie chce mi się danego dnia umyć włosów to rzeczywiście taki szampon mnie ratuje:) do tego ładnie pachnie i zapach utrzymuje się na włosach:) Mam jeszcze w zanadrzu szampon Batiste, zobaczymy jak tamten się sprawdzi:) ale tego już jestem pewna, bo zużyłam kilka butelek:D

20140105_145526

2. Kolejnym ulubieńcem jest olejek pod prysznic z Isany. Jego cena na promocji to bodajże 3 zł a jest to niezastąpiony produkt w mojej pielęgnacji. Jeśli nie chce mi się balsamować ciała po umyciu, wtedy myje się właśnie nim. On bardzo dobrze nawilża ciało, nie potrzeba już używać innego nawilżacza. A, że tej jesieni i zimy nie mam w ogóle ochoty ani chęci tego robić to taka oliwka sprawdza się idealnie. Wiele osób ma do niej jedno zastrzeżenie, że nie mogą znieść jej zapachu, i że pachnie rybą. No cóż, coś w tym jest, ale mi to zupełnie nie przeszkadza. Na pewno nie pachnie jak normalny żel pod prysznic, ma swój specyficzny zapach, który dla mnie jest neutralny i mi nie przeszkadza:)

20140105_145541

3. W tamtym roku moimi ulubionymi zapachami były:

Elizabeth Arden – Sunflowers

20140105_150057

jest to zapach, który idealnie komponuje się zarówno latem  jak i zimą:D Jest dla mnie uniwersalnym zapachem. Otula porą chłodną i orzeźwia w ukropy:D

Pozostałymi zapachami, które miałam jedynie w postaci próbek są:

Thierry Mugler – Angel i Roberto Cavalli

20140105_145901

Cóż dużo o nich mówić. Rozpisywałam się już w moich postach o perfumach:D Mam nadzieję, że kiedyś kupię choć jedne z nich:)

3. Trzecim ulubieńcem są 2 pomadki. Pierwsza to masełko z Revlonu w kolorze 050 Berry Smoothie, które właśnie mi się kończy, używałam go bardziej w drugiej połowie 2013 roku, jest to pomadka w kolorze fuksji z połyskiem, która nie wysusza ust a je nawilża. Także jest idealna na tą porę, którą teraz mamy.

20140105_145753

Drugą pomadką a raczej pomadko-błyszczykiem jest Celia z serii Nude w kolorze 605

20140105_145927

Jej używałam w pierwszej połowie roku, idealnie nawilża usta, nie utrzymuje się za długo, ale tego raczej nie można wymagać od tego typu produktu. Ta seria ma w swoim asortymencie bardzo ładne kolory i jak ten kolor mi się skończy na pewno zaopatrzę się w inny:D albo powrócę do tego samego, bo ten odcień pasuje do każdego makijażu:)

4. Niekwestionowanym ulubieńcem jest niezastąpiony jak na razie tusz do rzęs Essence I love Extreme

20140105_145634

Pisałam już o nim wcześniej. Robi co ma robić, pogrubia i zagęszcza rzęsy:) Na tym mi najbardziej rzęsy, lekko skleja ale taki efekt mi akurat odpowiada:)

5. Moimi ulubionymi cieniami były i są My Secret w kolorze 103 i cień holograficzny z Lovely, mam je przełożone do swojej paletki, a tak prezentują się na zdjęciu:

20140105_150008

ten z lewej to My Secret a z prawej to Lovely (niestety nie pamiętam numeru). Jasny cień tworzy idealną perłową poświatę na powiece a ten holograficzny jest idealny do nakładania solo, wystarczy nałożyć go na całą powiekę a w załamaniu dać go więcej i wygląda jakbyśmy użyły kilku cieni. Po prostu kameleon:) Jasny także pięknie wygląda sam na powiece. Tylko on i tusz i makijaż oka gotowy:)

6. Kolejnymi faworytami były małe lakierki do paznokci. Mianowicie, chodzi o 2 firmy, które takimi dysponują i które ja posiadam (Golden Rose- seria Miss Selene i Edith Cosmetisc) Tanie, malutkie przez co szybko zużyjemy i się nie zeschną i mają duży wybór kolorków:) utrzymują się także bardzo dobrze bo kilka dni:)

20140105_145449

7. Ostatnimi ulubieńcami są woski z Yankee Candle. Nie ma to jak siąść pod kocykiem z ciepłym kakao w ręce przy zapachu tych wosków:) Cudo!!!

20140105_150406

osobny post o tych woskach pojawi się niebawem:)

I tak wyglądają moi ulubieńcy poprzedniego roku. Jestem ciekawa czy Wy coś używałyście z pokazanych przeze mnie produktów:)